Po przegranym trzecim meczu eliminacji do Euro2024, szansa na wyjazd na mistrzostwa oddala się co raz bardziej! Polska po raz kolejny prezentuje fatalny styl gry i brak zaangażowania! Za to posada selekcjonera Fernando Santosa wisi na włosku!
Dotychczas podczas rozgrywek eliminacyjnych Polska zdążyła podłożyć się Mołdawii (2:3) oraz odnieść historyczne zwycięstwo z Wyspami Owczymi (2:0). Warto też wspomnieć, że przed tym upokażającym spotkaniem, Albania wyprzedzała nas zaledwie o punkt. Teraz dzięki nam, jest na pozycji lidera.
Przed wczorajszym meczem Santos dokonał niewielkiej roszady w składzie. Mianowicie miejsce Arkadiusza Milika i Michała Skórasia zajęli Sebastian Szymański oraz Matty Cash. W dodatku swój jubileusz gry w reprezentacji miał Grzegorz Krychowiak. Szkoda, że jego setni mecz okazał się jednym z tych najgorszych.
Cały mecz był zdominowany przez gospodarzy. Jedyne celne uderzenie podczas całego spotkania należało do Piotra Zielińskiego w 7 min! Później w 21 min Jakub Kiwior, świetnie wykorzystał piłkę, która wpadła mu wprost pod nogi. Niestety VAR uznało gol za spalony. Chwilowy uśmiech na twarzach Polaków znikł tak szybko jak się pojawił.
W 37 min Albania prowadziła 1:0, świetnie wykorzystując nieuwagę Szczęsnego. Bramkarz był wyraźnie zaskoczony, kiedy piłka wleciała mu do bramki. Świeżo wzięty na boisko Mirlinda Daku, wyrwał się z krycia Mateuszowi Wietesce i z kąta ostego strzelił kolejną bramkę!
W 62 min wynik był już przesądzony (2:0 dla Albani). Mimo doliczonych 4 min Biało-Czerwoni nie zdołali wbic nawet honorowej bramki. Wstyd i obciach! Finalnie Polska wylądowała na ostatnim miejscu grupy E z dwiema już porażkami na koncie. Jedyne rychłe nadzieje możemy pokładać jeszcze w październikowych meczach z Wyspami Owczymi (12.10) i Mołdawią (15.10). Bynajmniej nie ma co wierzyć w bajki!
2025-05-07 06:06:44
– Polska bardzo dynamicznie się rozwija, to jest dla mnie wielka radość, że 10 lat mojej prezydenckiej służby przyniosło wiele pozytywnych zmian – zaznaczył Prezydent.
2025-03-20 11:30:35
Aktor podkreśla, że jest wielkim miłośnikiem dwóch kółek i kiedy tylko pogoda na to pozwala, wsiada na rower i rusza przed siebie. Już ma za sobą inaugurację tegorocznego sezonu, choć nie są to jeszcze jakieś długie dystanse, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Piotr Zelt zdradza natomiast, że szlifuje formę, bo za jakiś czas chciałby wziąć udział w cyklu największych wyścigów kolarskich amatorów Gran Fondo.