[VIDEO] Biskup Marian Rojek obojętny na los prześladowanego robotnika. Nie dostrzega przestępstwa, w które uwikłał samorządowców proboszcz parafii w Trzeszczanach ks. Marek Barszczowski
Biskup Marian Rojek odmówił rozmowy i przeproszenia prześladowanego za prawdę robotnika Wiesława Księżuka, za kłamstwa proboszcza w Trzeszczanach kierowane pod adresem tego prawdomównego parafianina. Dlaczego duszpasterz Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej zamyka oczy na koszmar, który od miesięcy ma miejsce na podległym mu terenie?
O sprawie prześladowania za prawdę robotnika Wiesława Księżówka piszemy od wielu miesięcy. Tydzień temu Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie uznała jego informacje dotyczące nielegalnego zakopywania ton śmieci na terenie probostwa w Trzeszczanach za wiarygodne. Pismo od prokuratora odczytał na Sesji Rady Gminy jej Przewodniczący.
Prokurator postawił kryminalne zarzuty Wójtowi Gminy Trzeszczany Stanisławowi Cz., Sekretarzowi Gminy Pawłowi L. oraz głównej księgowej Gminnego Zakładu Komunalnego Michalinie L.
Nie wiadomo dlaczego proboszcz Parafii w Trzeszczanach ks. Marek Barszczowski, który składował tony śmieci, zorganizował i nadzorował ich zakopywanie a następnie kłamał, że ich nie ma, nie został podciągnięty do odpowiedzialności. Śledztwo objęte jest tajemnicą ale będziemy dopytywać o ten wątek.
Szczególnie dlatego, że dodatkowo ks. proboszcz Marek Barszczowski wystawił fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu, czyli prawdomównemu robotnikowi. Twierdził, że to Wiesław Księżuk kłamie!
Wiesław Księżuk w konsekwencji ujawnienia tej prawdy został wyrzucony z pracy w Gminnym Zakładzie Komunalnym. A także w skutek ujawnienia prawdy dotyczącej podrobienia dokumentów związanych z tworzeniem tego nielegalnego śmietniska na terenie probostwa. Dodatkową karę poniósł za ujawnienie Prokuraturze propozycji korupcyjnej, którą złożyli mu sekretarz gminy wraz z księgową.
Oferowali mu pozostanie w pracy i podwyżkę. Z zamian za wycofanie zeznań obciążających Wójta i sprawy śmieci zakopanych na wniosek ks. Marka Barszczowskiego na terenie probostwa w Trzeszczanach.
Ale robotnik, w imię prawdy i spawiedliwości, odmówił.
Dziś jest bez pracy, bo od wielu miesięcy panuje w tym rejonie zmowa. Pracodawcy odmawiają mu przyjęcia go jako fachwego operatora koparki do jakiejkolwiek pracy.
Dlatego, po ujawnieniu prokuratorskich zarzutów, zwróciliśmy się z pytaniami do Biskupa Zamojsko-Lubaczowskiego Mariana Rojka, któremu podlega parafia w Trzeszaczanch. Nie tylko o oczyszczenie ze śmieci terenu probostwa w Trzeszczanach. Ale przede wszystkim o zaprowaedznie chrześcijańskiego porządku na tym terenie. Oraz zakończenie prześladowań prawdomównego robotnika.
- Jako Chrześcijanie chcemy wspierać prawdę Kościoła. Jesteśmy za rozszezrzaniem się chrześcijańskiej misji. I chcemy wspierać ją jako stojącej na straży biednych, pokrzywdzonych i prześladowanych - tłumaczy Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patiot24.net i Telewizja.Patriot24.net
- Ale z ogromym niepokojem obserwujemy, co dzieje się od miesięcy na terenie Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. A bierność i brak reakcji biskupa Mariana Rojka wręcz przeraża - dodaję nasz Redaktor Naczelny
Poniżej publikujemy bez żadnych zmian pytania, które wystosowaliśmy do Biskupa. Mariana Rojka w biegłem tygodniu. Przesłaliśmy je również do wiadomości sekretariatu Episkopatu Polski oraz Prymasa Polski.
Publikujemy też bez żadnych zmian odpowiedź jaką otrzymaliśmy od Rzecznika Prasowego biskupa Mariana Rojka
----------------------
DO: Rzecznik Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej ks. Michał Maciołek
DO WIADOMOŚCI: Sekretariat Episkopatu Polski, Prymas Polski Apb. Wojciech Polak
Szanowny Księże Rzeczniku,
Nawiązując do wczorajszej rozmowy telefonicznej niniejszym proszę, za Księdza pośrednictwem, Jego Ekscelencję Księdza Biskupa Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej Mariana Rojka o odpowiedź na pytania związane z licznymi skandalami z udziałem proboszcza parafii w Trzeszczanach ks. Marka Barszczowskiego.
Dotyczą one faktów przedstawionych przez naszą redakcję w ostatnich miesiącach.
1. Czy po ujawnieniu tych skalndali Biskup ma zaufanie do pracy duszpasterskiej księdza Marka Barszczowskiego jako proboszcza w Trzeszczanach? Przez którego kłamstwo prześladowany jest od wielu miesięcy robotnik Wiesław Księżuk?
2. Czy ksiądz proboszcz Marek Barszczowski ma prawo wykorzystywać stronę internetową oraz autorytet Parafii, by kłamać przeciwko prawdomównemu robotnikowi?
3. Czy jego młoda, rozwiedziona asystentka Justyna Hawro tworząca wieczorami tę internetową stronę na probostwie ma akceptację Biskupa by w dzień, podczas nabożeństw w Kościele w Trzeszczanach, nachalnie nagrywać od kilku tygodni parafian z użyciem kamery video?
4. Czy Msza Święta ma być narzędziem księdza proboszcza Marka Barszczowkiego do kłamliwej propagandy i łamania zasad prywatności wiernych?
5. Czy Biskup wyjaśnił z proboszczem Markiem Barszczowskim sprawę skandalu z przetrzymywaniem przez wiele miesięcy na probostwie elektrycznego wózeka inwalidzki. I nie przekazywania go niepełnosprawnemu chłopcu, który potrzebował dojeżdżać do szkoły?
6. Czy Biskup wyjaśnił z proboszczem Markiem Barszczowskim sprawę skandalu rzekomej kradzieży XIX-wiecznej monstrancji? Przypomnijmy, że proboszcz Marek Barszczowski zawiadomił o tym Policję i Prokuraturę ale kiedy po kilku miesiącach kościelny odnalazł ją ukrytą na strychu probostwa, proboszcz Baszczowski nie powiadomił już ani Policji ani Prokuratury, że przestępstwa nie było.
7. Czy Biskup zdaje sobie sprawę że skutkiem powyższych skandali jest skłócenie zarówno mieszkańców gminy? Jako obywateli jak i jako parafian?
8. Czy Biskup Zamojsko-Lubaczowski Marian Rojek powstrzyma tę spiralę kłamstw i oszczerstw? Czy zaprowadzi nowy, trwały porządek na terenie Parafii Trzeszczany?
9. Czy Biskup Zamojsko-Lubaczowski Marian Rojek Czy przeprosi prześladowanego robotnika Wiesława Księżuka za wystawienie fałszywego świadectwa przeciwko niemu przez proboszcza Marka Barszczowskiego?
Bardzo proszę o szybką odpowiedź.
Szczęść Boże
Robert Rewiński
Redaktor Naczelny
Telewizja.Patriot24.net
Patriot24.net - Polacy w kraju i na świecie
redakcja@patriot24.net
tel. +48 882 423 655
--------------------
Szanowny Panie Redaktorze,
W związku z Pańskimi zapytaniami informuję, że biskup zamojsko-lubaczowski nie otrzymał w ostatnim czasie od instytucji, urzędu czy osób indywidualnych żadnego oficjalnego pisma, zawierającego jakiekolwiek skargi czy zarzuty pod adresem księdza proboszcza parafii w Trzeszczanach, dotyczące przedstawionych przez Pana Redaktora kwestii. Jeśli takie pisma wpłynęły w przeszłości, zainteresowani otrzymywali niezwłocznie odpowiedź.
Ksiądz biskup odpowiada na wszystkie urzędowe pisma opatrzone podpisem i poruszające istotne dla funkcjonowania diecezji sprawy. Spotyka się też osobiście z osobami pragnącymi przedstawić w takim trybie swoje zapytania czy uwagi.
Ksiądz biskup nie odnosi się do spekulacji medialnych i nie komentuje na forum publicznym spraw prywatnych, które poruszają osoby zwracające się do niego.
Szczęść Boże!
Ks. Michał Maciołek
rzecznik
------------------
W związku z tak skandaliczną, bierną postawą Biskupa Mariana Rojka zwracamy się teraz do Sekretariatu Episkopatu Polski oraz do Prymasa Polski z pytaniami o zaufanie do jego posługi biskupiej na terenie Zamojsko-Lubaczowskim.
- Dlaczego Biskup Marian Rojek jako Pasterz zakrywa oczy na otaczającego go zło? Czy powinien pozostawić 99 Owiec i pojachać do domu tej jednej, Skrzywdzonej? - pyta Robert Rewiński
Po naszych publikacjach zgłaszają się kolejne osoby gotowe mówić o nadużyciach i braku zasad moralnych wśród duchownych na terenie Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej.
Jesteśmy w trakcie weryfikacji tych informacji które również zamierzamy dostarczyć już nie do obojętnego na zło biskupa Mariana Rojka, ale do władz kościelnych w Polsce. I w przypadku koniecznosci do Nuncjusza Apostolskiego.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?