[VIDEO] DRASTYCZNE: Patriot24.net zakończył koszmar 8-latki, która ciężko przeżyła śmierć mamy i stała się ofiarą konfliktu rodziny. Wczoraj w Niemczech doszło do porozumienia się ojca dziecka z babcią dziewczynki i rodziną siostry zmarłej kobiety
Patriot24.net doprowadził wczoraj, w zachodniej części Niemiec, do zakończenia koszmarnego sporu o polskie dziecko. Zresocjalizowany ojciec dziewczynki, który wywiózł ją do Niemiec, całkowicie uznał potrzebę kontaktów z bliskimi osobami z Polski, które wychowywały ją po śmierci mamy.
Ojciec dziecka dopuścił się w swoim życiu wielu przestępstw. Skazany za wiele z nich trafił do polskiego więzienia. W trakcie odbywania kary, w wyniku ciężkiej choroby, zmarła mama dziewczynki.
Jej rolę przejęła siostra zmarłej wraz z mężem oraz matka zmarłej, czyli babcia dziewczynki. Kiedy ojciec dziecka wyszedł z więzienia pojawił się całkowity brak zaufania do niego w kwestii wychowania dziecka. To był koszmar dla małej dziewczynki.
Po wyjściu z więzienia mężczyzna wyjechał do zachodnich Niemiec. Tam poznał kobietę, którą w 2014 roku poślubił. Obecnie mają dwójkę dzieci. Wczoraj mężczyzna zgodził się udzielić wywiadu Patriot24.net w niemieckiej poradni psychologicznej gdzie miał się spotkać z polską rodziną dziewczynki.
- W lutym 2016 roku pojechałem do Polski, by spotkać się z moją córeczką. Czułem, że rodzina z tamtej strony jest wrogo do mnie nastawiona, że chce mi zabrać dziecko. Nie wytrzymałem. zabrałem dziecko ze szkoły, wsadziłem do samochodu i pojechaliśmy do Niemiec - mówił.
Mężczyzna jest od 2014 roku człowiekiem całkowicie zresocjalizowanym. Tak uznały niemieckie instytucje rodzinne, z którymi stale współpracuje. Ma pełne prawa rodzicielskie, po ślubie rozpoczął pracę w fabryce samochodów. I nie korzysta absolutnie z żadnych zasiłków socjalnych!
W lecie 2016 roku zawiózł córeczkę do Polski na wakacje. Chciał, by dziecko związane z babcią, ciocią i wujkiem oraz kuzynkami spędziło miłe lato i podtrzymywało dotychczasowe więzi.
- Ale kiedy chciałem dziecko zabrać z powrotem do Niemiec doszło do koszmaru. Nie potrafili oddać mi dziecka, nie przygotowali córeczki do rozstania i powrotu. A mnie samego zwyzywali i pobili - opowiada mężczyzna.
- Udało mi się zapakować dziecko do samochodu i wróciliśmy do zachodnich Niemiec. Ale taki koszmar więcej powtórzyć się nie może - tłumaczy ojciec.
Wczorajsze spotkanie u niemieckich psychologów miało doprowadzić do przedsądowego ustalenia stanowisk. Redaktor Naczelny Patriot24.net chciał obserwować tę sytuację, tworząc reportaż na temat tego koszmaru.
- Ta szokująca dla dziecka sprawa, trauma po śmierci mamy oraz wstrząsająca niezgoda, która wywołała kolejny szok u dziecka, okazała się sytuacją absolutnie wyjątkową. Postanowiłem podjąć mediacje między tymi ludźmi, których łączyła jedna prawdziwa sytuacja: miłość do tej biednej dziewczynki - tłumaczy Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net
O szczegółach mediacji Redaktor Naczelny Patriot24.net mówić nie chce. By osiągnąć efekt ponadczasowego porozumienia poprosił nawet dyrektor ośrodka niemieckiego badań psychologicznych o drobne opóźnienie w rozpoczęciu posiedzenia. Kobieta wyraziła zgodę.
W efekcie tych działań po dwóch godzinach doszło do całkowitego porozumienia się ojca dziecka z babcią, siostrą zmarłej kobiety i jej mężem. Ojciec dziewczynki zgodził się na wizyty polskiej rodziny w Niemczech obiecując nocleg w swoim domu i zapewnienie spokojnego pobytu korzystnego dla dziecka.
Rodzina z Polski uznała, że zresjocjalizowany ojciec ma pełne prawa do wychowania córeczki wraz z nową żoną i dwójką nowych dzieci.
- Panie redaktorze zaprosiłem jeszcze dziś rodzinę z Polski by spotkali się z moją córeczką. Zaprosiłem ich do domu, oni zgodzili się i dziecko będzie miało super niespodziankę - mówił po wyjściu ze spotkania uradowany ojciec.
Z tego spotkania bardzo zadowolona była rodzina z Polski. Dodatkową niespodzianką było zaproszenie na Święta Wielkanocne, które wczoraj wypłynęło ze strony ojca.
On sam zadeklarował portalowi Patriot24.net, że jeśli się sytuacja unormuje i będzie miał przekonanie, że do żadnych problemów już nie dojdzie, przywiezie pewnego dnia dziecko znów do Polski. Do polskiej rodziny i dzieci, które tam mieszkają.
Sprawę podsumowował dziś Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net
- Koszmar tego biednego dziecka się zakończył. Chciałbym za tę niezwykle mądrą postawę podziękować ojcu dziewczynki i całej polskiej rodzinie. Zrozumieli, że ich ambicje i ich emocje, chociaż mocno urażone, są uczuciami ludzi dorosłych. Jestem im wdzięczny, że zrozumieli, że najważniejsze tu są uczucia tego biednego dziecka, którego absolutnie nie można już krzywdzić - mówi Robert Rewiński.
Do redakcji Patriot24.net zgłosił się przedsiębiorca, który twierdzi, że od wielu miesięcy bezskutecznie próbuje odzyskać pieniądze za dostarczony towar. Chodzi o dostawę ogórków o wartości ponad 200 tysięcy złotych brutto, której odbiorcą miała być Grupa Producentów Green Group Sp. z o.o.
Sprawa lekarza neurochirurga, wokół której od wielu miesięcy pojawiają się pytania dotyczące działań organów samorządu lekarskiego, trafiła pod uwagę Ministerstwa Zdrowia.
Radom i Warszawa dzieli niewielka odległość, ale w tej sprawie widać przede wszystkim dystans między działaniami instytucji, które formalnie pracują, lecz faktycznie nie spotykają się w jednym punkcie. Z materiałów analizowanych przez redakcję wyłania się obraz czynności prowadzonych równolegle, bez realnej synchronizacji, co w sprawie dotyczącej dziecka ma znaczenie kluczowe — bo tu liczy się nie dokument, tylko czas.
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.