[VIDEO] TOGI BEZ SUMIEŃ: Sekretarz gminy Trzeszczany a jednocześnie Radca Prawny Paweł L. winny przestępstwa zniesławienia księdza Piotra Skóry. Dlaczego Tygodnik Zamojski milczy?
Sekretarz Paweł L. rozpowszechniał nieprawdziwe informacje poniżające księdza Piotra Skórę. Sąd Rejonowy w Hrubieszowie uznał wczoraj, że jest to kłamstwo, warunkowo na rok zawiesił wymierzenie mu kary i obciążył prawnika-sekretarza kosztami.
Chodzi o nagranie ujawnione przez Patriot24.net z jesieni 2018 roku. Zwolniony wówczas z pracy Wiesław Księżuk został wezwany do Urzędu Gminy Trzeszczany. Spodziewając się możliwych przestępczych propozycji, wziął ze sobą dyktafon.
Nagranie jest dostępne wraz z niniejszym tekstem oraz pod linkiem"
Przestępcze propozycje korupcyjne rzeczywiście padły i obecnie Sąd Rejonowy w Hrubieszowie prowadzi proces przeciwko wójtowi gminy Trzeszczany Stanisławowi Cz., sekretarzowi gminu Pawłowi L. oraz głównej księgowej gminnego zakładu komunalnego Michalinie L.
Ale ksiądz Piotr Skóra doszukał się w tym nagraniu też innego przestępstwa. Bo sekretarz gminy Paweł L mówił o nim jako o człowieku rzekomo "chorym na schizofrenię".
Dlatego duchowny złożył do Sądu Rejonowego w Hrubieszowie prywatny akt oskarżenia o zniesławienie. Wczoraj hrubieszowski Sąd uznał racje księdza i skazał sekretarza gminy Pawła L.
Uznał, że jako radca prawny powinien być wyjątkowo wyczulony na przestrzeganie prawa. A tymczasem rozpowszechniał nieprawdziwe informacje poniżające księdza.
Dodatkowo Sąd obciążył go kosztami procesu, nakazał zwrot kosztów zastępstwa procesowego księdza oraz zasądził mu 800 złotych wpłaty na cele dobroczynne.
Wyrok nie jest prawomocny.
Na ławie oskarżonych zasiadała też Michalina L. uczestnicząca w nagranej rozmowie. Ona jednak została uniewinniona.
Insynuacje dotyczące księdza Piotra Skóry publicznie podsycał dwa tygodnie temu Tygodnik Zamojski. Pisaliśmy o tym w artykule:
Dziennikarka Aneta Urbanowicz powtarzała złośliwe paszkwile krążące wśród duchownych. I insynuowała, że są one prawdziwe.
- Dlaczego, pomimo upływu doby, ta gazeta "Lider nr 1 sprzedaży w Polsce" milczy na temat wyroku Sądu Rejonowego w Hrubieszowie? Czy dlatego, że Sąd obnażył brak profesjonalizmu dziennikarki i redaktora nadzorującego jej pracę? - pyta Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net i Telewizja.Patriot24.net
Ale to nie koniec sądowego oczyszczania Trzeszczan.
13 marca 2020 r. ma się odbyć kolejna rozprawa związana z przestępczymi propozycjami, które zarejestrował dyktafon Wiesława Księżuka. Czy na tej rozprawie autor aktu oskarżenia prokurator Artur Kubik dostrzeże, że w sprawie może mataczyć proboszcz Marek Barszczowski, który okłamał parafian, że "śmietniska nie było"?
Czy prokurator Artur Kubik ujawni kolejne akty oskarżenia? Bo napisał pod koniec tego pierwszego że "pozostałe wątki zostały wyodrębnione do osobnych postępowań". Tyle, że informacji o kolejnych zakończonych postępowaniach nie ma.
Dodatkowo, na polecenie Prokuratury Generalnej w Warszawie, hrubieszowska Prokuratura prowadzi kolejne działania związane z zamojską diecezją. Śledczy sprawdzają m.in. czy przewodniczący rady gminy Trzeszczany, a jednocześnie policjant uczestniczył w zakopywaniu cmentarnych śmieci na terenie probostwa.
Analizowana jest też sprawa zawartości informacji, jakie przed śmiercią przekazał telewizji Jan Ferenc. Chodzi o liczne, możliwe nieprawidłowości finansowe, związane z działalnością duchownych zarówno w Trzeszczanach, jak i Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?